piątek, 24 kwietnia 2015

Saga wikingów przedpremierowo w Cinema City

Cinema City zaprasza na przedpremierowe pokazy widowiskowej historii o braterstwie, odwadze i determinacji. Efektowne krajobrazy i niezwykle emocjonująca podróż głównych bohaterów filmu Saga Wikingów przypadną do gustu fanom kina przygodowego. To wszystko już 30 kwietnia we wszystkich kinach sieci!

Widowiskowe plenery, walka na śmierć i życie oraz niezwykle emocjonująca podróż – to czeka widzów już 30 kwietnia podczas przedpremierowych pokazów filmu Saga Wikingów w Cinema City. Produkcja w reżyserii Claudio Fähazainteresuje wszystkich fanów historii odważnych Wikingów. Główni bohaterowie, żeby przeżyć, będą musieli przedrzeć się przez terytorium wroga. W rolę przywódcy walecznych Wikingów wcielił się Tom Hopper (Piraci), który po porwaniu córki króla Szkotów, będzie musiał przeciwstawić się parze bezwzględnych morderców. Czy dzielni bohaterowie zdołają dotrzeć do miejsca docelowego? Przekonaj się już 30 kwietnia w Cinema City. Podczas przedpremierowych pokazów filmu Saga Wikingów emocji na pewno nie zabraknie!

Pokazy przedpremierowe filmu Saga Wikingów odbędą się 30 kwietnia we wszystkich kinach Cinema City. Możliwość kupienia biletów oraz rezerwacji miejsc na stronie http://cinema-city.pl/przedpremierowo_saga.


30.04.2015 SAGA WIKINGÓW – pokazy przedpremierowe

· Warszawa Arkadia, godz. 17:00, 19:15, 21:30

· Warszawa Bemowo, godz. 18:00, 20:15, 22:30

· Warszawa Janki, godz. 18:20, 20:30

· Warszawa Mokotów, godz. 18:20, 20:30

· Warszawa Promenada, godz. 17:30, 19:40, 21:50

· Warszawa Sadyba, godz. 17:20, 19:30, 21:40

· Kraków Bonarka, godz. 17:00, 19:15, 21:30

· Kraków Kazimierz, godz. 19:00, 21:10

· Kraków Plaza, godz. 18:00, 20:10

· Kraków Zakopianka, godz. 18:00, 20:10

· Poznań Kinepolis, godz. 16:45, 19:00, 21:15

· Poznań Plaza, godz. 17:30, 19:40, 21:50

· Katowice Punkt 44, godz. 16:15, 18:30, 20:45

· Katowice Silesia, godz. 17:40, 19:50, 22:00

· Częstochowa Jurajska, godz. 19:15, 21:30

· Częstochowa Wolność, godz. 17:00, 19:15, 21:30

· Toruń Czerwona Droga, godz. 18:00, 20:10, 22:20

· Toruń Plaza, godz. 19:10, 21:20

· Bielsko-Biała, godz. 17:40, 19:50, 22:00

· Bydgoszcz, godz. 17:20, 19:30, 21:40

· Bytom, godz. 19:00, 21:10

· Gdańsk Krewetka , godz. 19:30, 21:40

· Gliwice, godz. 16:00, 18:15, 20:30

· Lublin, godz. 17:00, 20:15, 22:30

· Łódź, godz. 18:00, 20:10, 22:20

· Ruda Śląska, godz. 18:15, 20:30

· Rybnik, godz. 18:20, 20:30

· Sosnowiec, godz. 19:00, 21:10

· Wałbrzych, godz. 18:50, 21:00

· Wrocław Korona, godz. 18:10, 20:20

· Zielona Góra, godz. 18:20, 20:10, 22:20


środa, 22 kwietnia 2015

Co nowego w kinie #13

Wiosna w pełni, coraz bogatsze repertuary w kinach! Ja po dłuższej przerwie wracam do analizowania najciekawszych premier minionego tygodnia. Tym razem mamy premiery dużo bardziej różnorodne i zadowalające przeróżne gusta. Chcecie wybrać coś dla siebie? Łapcie więc krótkie charakterystyki kilku filmów poniżej!


System 


Film Daniela Espinosy w zeszły weekend zadebiutował podczas przedpremierowych pokazów. Oficjalna premiera odbędzie się dopiero w najbliższy piątek. Jako że czekałam na ten film długo, wybrałam się wcześniej i mogę wrzucić do już w to zestawienie. Dłuższą recenzję możecie znaleźć o tutaj, dla miłośników konkretów, recenzja w pigułce: historia rosyjskiego agenta, który poluje na brutalnego mordercę dzieci to kino klimatu. Dużo pięknych, mrocznych zdjęć podkreślających tragedię życia w stalinowskiej Rosji. Świetne plenery, dopracowane kostiumy i aktorstwo głównej pary na najwyższym poziomie. Fani duetu Tom Hardy & Noomi Rapace na pewno będą zadowoleni. Filmowi jest trochę nie po drodze z książką, ale wprowadzone zmiany już każdy z z nas musi ocenić według własnego gustu. Mi nie do końca jednak przypadły, dlatego ostateczna ocena wygląda tak jak wygląda


MOJA OCENA: 6/10

Dla kogo: 


fanów Toma Hardy'ego 


czytelników książki 


miłośników kina historycznego 



The Duff

Druga propozycja to kino z zupełnie innego świata. Lekkie i przyjemne teen movie, które opowiada historię Bianki, czyli tytułowej The Duff – dziewczyny która dowiaduje się, że w opiniach rówieśników, jest tylko brzydszym tłem swoich koleżanek. Rezolutna dziewczyna postanawia to zmienić, wprowadzając w życie swój niecny plan. The Duff to kino sympatycznego humoru, ładnych nastolatków i życia, które może nie jest lekkie, ale jak będziemy żyć w zgodzie z sobą to ze wszystkim sobie damy radę. Może za dużo tu nieco naiwnej psychologii, ale sam film na zakończenie ciężkiego dnia, pasuje jak znalazł

MOJA OCENA: 7/10

Dla kogo: 

nastolatków 


kobiet 


osób poszukujących odpoczynku po ciężkim dniu 



Piramida



Pamiętacie te czasy, kiedy horrory pojawiały się w kinach dopiero w miesiącach od września wzwyż? No właśnie. Teraz fani grozy, do kina mogą dreptać prawie co miesiąc. Kwiecień stał się miesiącem piramidy – historii grupki archeologów zapaleńców, którzy odkrywają niesamowitą piramidę zakopaną w ziemi. Okoliczności układają się oczywiście tak, że chcąc nie chcąc nasza grupka musi zejść do środka, gdzie czeka na nich dużo niebezpieczeństw. Jakich? Średnio ciekawych w najlepszym wypadku, w najgorszym po prostu bzdurnych. „Piramida” to takie marne popłuczyny po zeszłorocznym „Jako w piekle tak i na ziemi”, wymieszanym z „Zejściem”. Trochę tu tej klaustrofobii jest, ale więcej jednak nudy. Film oglądany tylko na własną odpowiedzialność 


MOJA OCENA: 4/10

Dla kogo: 



- dla wszystkich, którzy świadomie zdecydują się pójść na ten film, wiedząc co może ich czekać :)



Chłopak z sąsiedztwa 


Fatalne zauroczenie, konsekwencje chwilowego uniesienia, niebezpieczne romanse. Ile tego już widzieliśmy? Mimo wszystko, możemy zobaczyć po raz kolejny! Jennifer Lopez w swoim nowym filmie gra stateczną matkę i nauczycielkę, która niespodziewanie nawiązuje romans z przystojnym młodym sąsiadem, który okaże się mniej uroczy niż na takiego wygląda. Akcja się zagęści, kobieta zacznie bać się o swój dalszy los. Chłopak z sąsiedztwa to dokładne powielenie schematów tego typu filmów, więc jeżeli nie macie ich dość to śmiało do kina. Dla panów będzie Jennifer Lopez, dla pań piękny i młody Ryan Guzman. Nacieszyć oko można, posłuchać dobrej muzyki również. W sumie to nic więcej. 


MOJA OCENA: 6/10 


Dla kogo: 
- fanów urody Jennifer Lopez i Ryana Guzmana



wtorek, 21 kwietnia 2015

Gorączka i Virunga otwierają Afrykamerę

20 kwietnia wystartowała w Krakowie jubileuszowa edycja Festiwalu Filmów Afrykańskich. Tygodniową imprezę otworzyły filmy z całkowicie różnych światów. Wdzięczna i smutna „Gorączka”, oraz wstrząsający, głośny dokument Virunga, którego producentem wykonawczym jest sam Leonardo Di Caprio. 




Dziesiątą edycję festiwalu otworzył film szczególnie istotny. Gorączka Hichama Ayoucha to wszak tegoroczny zwycięzca FESPACO – najważniejszego festiwalu poświęconego kinematografii afrykańskiej. Sukces tym większy, iż jest to debiut reżyserski młodego francuskiego twórcy. 

Głównym bohaterem historii jest Benjamin (świetny Didier Michon), zbuntowany nastolatek, którego poznajemy w trudnym i przełomowym momencie życia. Po tym gdy matka chłopaka trafia do więzienia, zmuszony będzie przeprowadzić się do swojego ojca Karima, na przedmieścia Paryża, gdzie życie jest twarde i bezwzględne. 


Ojciec Benjamina to 40kilku letni marokański imigrant, który pracuje jako magazynier i wciąż mieszka z rodzicami. Niespodziewane pojawienie się młodego chłopaka, przewróci życie całej rodziny do góry nogami. Zmieni się również sam Benjamin, który dzięki przypadkowemu spotkaniu z poetą Claudem mieszkającym w przyczepie kempingowej na pobliskim śmietniku, sam odkryje w sobie żyłkę artystyczną. 

Film Ayoucha to brutalna i poruszająca relacja ze zmiany pokoleniowej jaka dokonała się wśród afrykańskich imigrantów i ich potomków wychowanych w Europie. Pełna niełatwych pytań i jeszcze trudniejszych odpowiedzi, krytyka twórcy skłania do rozważań na temat wpływu kultury na nasze życie i samej kwestii wykorzenienia. Relacja charakteru człowieka z jego pochodzeniem jest w filmie Ayoucha szczególnie ważna.

Kluczową postacią filmu jest Benjamin, którego znakomicie zagrał Didier Michon, nagrodzony za swoją rolę na MFF w Marakeszu w 2014 roku. Nastolatek nie mający oparcia w kulturze swoich rodziców, stał się dzieckiem Europy, którego ukształtowało twarde życie w Paryżu. Nienawidzi „czarnych i arabów” i co więcej nie ma zamiaru się z tym kryć. Jest pyskaty, nieokrzesany, wychowany przez ulicę i prawa miejskiej dżungli. Dlatego też tym trudniej jest dogadać się mu z samym ojcem. Dorosłym mężczyzną, który mimo emigracji i życia przez długie lata w obcym kraju, nadal nie wyzbył się swojej tożsamości kulturowej. Mężczyzną, który wiodąc spokojne życie na przedmieściach wielkiej metropolii, chce po prostu pchnąć każdy dzień do przodu, bez wdawania się w zbędne problemy i rozważania. Przyjmuje codzienność taką jaka jest, podczas gdy Benjaminem szarpią niepokoje i niepewność jutra. To właśnie ich starcia są motorem napędowym całej historii. Śledzimy zmianę ich relacji od wzajemnej niechęci po rosnący szacunek. 


Punktem przełomowym dla Benjamina staje się poznanie Claude'a, który nada jego życiu nowy sens. Sztuka, w tym przypadku graffiti stanie się dla zbuntowanego nastolatka sposobem wyrazu, oknem na świat i ujściem dla drzemiących w nim negatywnych emocji. Nauczy wrażliwości i otwartości na innych. Szczególnie ojca, który jak się okaże, zmaga się z ciążącą mu każdego dnia traumą. Benjamin do tej pory nie odczuwający związku z żadnym miejscem czy osobą na świecie, w końcu odnajdzie w sobie poczucie przynależności. 



Afryka z Europą w „Gorączce” ścierają się na wielu różnych poziomach. Nie jest to łatwa relacja o czym najlepiej świadczy sam stosunek syna do ojca. Stateczność kontra emocjonalność. Dojrzałość kontra wkraczanie w dojrzałość. Jaki wpływ na wszystkie te etapy ma kultura i poczucie wykorzenienia? Ayouch zachęca nas do własnych rozważań, ze swojej strony nie określając jasnej odpowiedzi. Istotne w interpretacji jest szczególnie samo zakończenie, poprzez które reżyser wybija widza z poczucia komfortu, w które wprowadzał go poprzez całą drugą połowę filmu. W chwili najmniej spodziewanej, rzeczywistość udowodniła po raz kolejny, że potrafi być bardzo nieprzewidywalna, fundując rozwiązania jakich nikt by się nie spodziewał. 

Jeszcze mocniejsze wrażenia czekały na widzów podczas drugiego seansu tego dnia. Dokument „Virunga”, przy którego realizacji pracował Leonardo Di Caprio, przyciągnął do krakowskiego Kina Pod Baranami tłumy. Obraz nagrodzony wieloma nagrodami, nominowany, m.in. do Oscara czy BAFTY podejmuje trudny temat tragicznego wpływu człowieka na środowisko naturalne. „Virunga” to poruszająca historia grupy odważnych i pełnych poświęcenia strażników, którzy narażając własne życie, starają się uratować od zniszczenia jeden z najbardziej niezwykłych parków narodowych na świecie – ostatnią naturalną ostoję goryli górskich w kongijskiej głuszy. Dziewiczy teren zapomniany przez świat staje się areną starcia brutalnej polityki, agresywnych interesów i natury próbującej walczyć o swoje prawa w okrutnych realiach, rządów człowieka. 

Zadanie wydaje się prawie niemożliwe do zrealizowania. A jednak, to właśnie grupa bohaterskich strażników próbuje wziąć je na swoje barki, walcząc o to, aby prawdziwą i jedyną w swoim rodzaju perłę natury ocalić przed kłusownikami, skorumpowanymi politykami, czy agresywnymi bojówkami. Przed najgorszym gatunkiem żyjącym na świecie: innym człowiekiem. Park Narodowy Virunga to przystań, jedno z najbardziej niezwykłych pod względem biologii, miejsc na świecie. Dom niezwykłych zwierząt, wraz z jedynym na świecie sierocińcem dla ich słabszych przedstawicieli. 

Świadomość, że tego dzikiego miejsca i jedyny w swoim rodzaju obszar dziedzictwa światowego UNESCO, chroni jedynie garstka zapaleńców, wybrzmiewa szczególnie mocno w dokumencie Orlando van Einsiedela. Istotna jest sama historia obrońców Virungi. Często są to byłe dzieci-żołnierze, dla których ochrona naturalnego środowiska i jego mieszkańców, ma być szansą na odkupienie win. 


Wkrótce w niewielkim kraju, targanym stale politycznymi niepokojami, chodzi do eskalacji konfliktu, gdy rebeliancka gruba M23 wypowiada wojnę władzom Konga. Dalsze losy Virungi wydają się być jeszcze bardziej zagrożone, a filmowcy i bohaterowie dokumentu trafiają w samo centrum wydarzeń. 

Obraz Einsiedela to nie tylko dokument, ale przede wszystkim pasjonująca relacja dziennikarska z miejsca wydarzeń. Trzymająca w napięciu niczym rasowy thriller, w którym atmosfera gęstnieje z każdą minutą. „Virunga” jest filmem mocno zaangażowanym, w którym odważni są wszyscy: od samych bohaterów, po twórców, którzy bezkompromisowo nagłaśniają istotny problem całemu światu, który bez ich pomocy mógłby nigdy nie poznać historii goryli z Konga. Napięcie i lęk przed oczywistym dramatycznie wybrzmiewają w zakończeniu filmu. Przez całe 1,5h widz targany jest przeróżnymi emocjami, od podziwu dla odwagi niewielkiej grupy jednostek, przez oburzenie i zbulwersowanie nad działaniami ważnych tego świata. Twórcy mimo wszystko, mimo tragicznego wydźwięku historii nie idą na łatwiznę, czym byłoby uderzanie w jednoznacznie krytyczne tony. Nie dzielą świata jedynie na tych złych i gorszych. Opowiadają o świecie pełnym niesprawiedliwości, w którym obok niszczenia istnieje również tworzenie, a obok beznadziei, szansa na zmianę przyszłości. 

„Virunga” poruszy widzów. Emocjonalna podróż w głąb Afrykańskiej puszczy, opowiedziana pięknymi zdjęciami tamtejszej natury, pokazuje w skrócie olbrzymi problem z jakim musi mierzyć się Afryka. Wojny domowe niszczące społeczności, zachłanność możnych tego świata, która doprowadza do ruiny dziewicze tereny i pozbawia życia niezliczone liczby cywilów, to coś na co reszta świata nie chce patrzeć. Afryka pozostawiona sama sobie cierpi. Własne problemy rozwiązuje po swojemu. Najczęściej krwawo. Raz na jakiś czas trafia się jednak twórca, który postanowi użyć kamery jako broni. 

Decyzja o wyprodukowaniu tej historii była jedną z najbardziej trafnych i dojrzałych decyzji jaką Leonardo DiCaprio podjął w swojej karierze. Co z efektami pracy jego i ekipy zrobi reszta świata? Afryka z pewnością głośno woła o pomoc. Czy ktoś inny jest jeszcze w stanie wykazać się taką odwagą jak obrońcy Virungi?

System – recenzja

Już w najbliższy piątek w kinach w całej Polsce odbędzie się premiera najnowszego filmu Daniela Espinosy. „System” wyprodukowany przez samego Ridleya Scotta, to polityczny thriller, który w kontekście wielu wydarzeń wybrzmiewać może szczególnie aktualnie. Jak powiodą się poszukiwania mordercy dzieci w Stalinowskiej Rosji? I czym tak naprawdę system totalitarny sprzed kilku dekad różni się od tych współczesnych? Już niedługo będziecie mogli przekonać się sami!


Lew Demidow to bohater narodowy. Waleczny, odważny, całkowicie oddany państwu. Po sukcesach na froncie II wojny światowej, w glorii chwały wraca do swojej ojczyzny Związku Radzieckiego. Piastując wysokie stanowisko w Służbach Bezpieczeństwa, prowadzi wraz z żoną dostatnie życie, ciesząc się tym co daje partia i ani przez moment nie podważając jej ideałów. Rzeczy jednak powoli zaczynają się zmieniać, gdy ginie syn przyjaciela Lwa, a jego śmierć oficjalnie określono wypadkiem, mimo że nosiła wszelkie znamiona morderstwa. Wkrótce Lew odkrywa, że do podobnych morderstw dochodzi na terenie całego kraju. Rozpoczynając pościg za mordercą, ściąga na siebie gniew dotychczasowych przełożonych...


Daniel Espinosa potrafi budować klimat. Świetne mroczne zdjęcia, dopracowana scenografia i niezwykle sugestywna muzyka, wciągają widza w brudny świat Stalinowskiej Rosji, gdzie zło czaiło się w każdym kącie. Można się czepiać o niedopracowanie samej sfery wiarygodności historycznej, niemniej jednak nie to będzie zwracać uwagę przeciętnego widza, skoro dostanie film, który bardzo dobrze radzi sobie z przykuwaniem uwagi technicznymi i estetycznymi walorami. 

„System” to również popis aktorski Toma Hardy'ego, który z postacią Lwa Demidowa poradził sobie znakomicie. Każdy kto zna książkę, wie, że rola ta była istnym samograjem dla brytyjskiego aktora, który do Lwa podobny był nawet fizycznie. Dzięki temu wiarygodny jest zarówno jako bezlitosny służbista, jak i jednostka walcząca z całym olbrzymim Systemem. Hardy'emu znakomicie partneruje Noomi Rapace, która w zależności od potrzeby jest, a to cichą i posłuszną żoną, a to twardą kobietą, która z łatwością dostosowuje się do sytuacji, w której się znalazła. Jest między tą dwójką chemia, oglądanie ich razem na ekranie sprawia bardzo dużo przyjemności. 

Drugi plan całkowicie zniknął przy świetnie dysponowanej głównej parze. Vincent Cassel jest jedynie cieniem samego siebie, dodatkowo z irytującym akcentem, Gary Oldman nie do końca dobrze czuje się w swojej roli, mimo że skrzętnie stara się to ukrywać. Reszta aktorów jest na ekranie, ale tak jakby ich nie było. Całkowicie zmarnowano potencjał drzemiący w postaci mordercy, który w wykonaniu Paddy'ego Considine'a jest zwyczajnie nijaki, irytujący i kompletnie pozbawiony mrocznego wyrazu. Miał wyjść cichy i spokojny szarak, który w rzeczywistości jest brutalnym psychopatą, wyszedł chory psychicznie człowiek, który ni z tego ni z owego zaczyna zabijać.

Ciężko jednak oczekiwać od aktorów czegoś więcej, skoro zawodzi w filmie sam scenariusz. Twórcy albo serwują drewniane dialogi, albo w ogóle nie prowadzą interesujących interakcji między bohaterami. A nawet jeżeli to robią, to nie do końca wiedzą, czy chcą pójść w kierunku dramatu, thrillera psychologicznego, czy może jeszcze kina politycznego. Ceną za intrygujący klimat, stała się sama historia, której brak konkretów i mocniejszego uderzenia. 

Twórcy materiał mieli znakomity. Tom Rob Smith represyjny klimat stalinowskiej Rosji wykreował niezwykle sugestywnie, z zachowaniem wszelakich detali. Mimo że film Espinosy to realizatorska perełka, to jednak pozostaje historią na tyle uniwersalną, że równie dobrze moglibyśmy jedynie dołożyć swastyki na mundurach oficerów i mielibyśmy nazistowskie Niemcy. Czy w jakimkolwiek innym totalitarnym państwie. Scenariusz ślizga się jedynie po efektownej powierzchni, nie dając głębszego poglądy na rzeczywistość o której chce mówić. Świat w jaki wrzucił swoich bohaterów Smith daje olbrzymie pole manewru i możliwość zaserwowania widzowi scen wbijających w fotel i nie dających o sobie zapomnieć. Scen, które mogą stanowić przestrogę, aby pamiętać o historii i nie powtarzać tych samych błędów. 

Koniec końców samego systemu w „Systemie” jest niewiele. A sam film staje się tylko kolejnym thrillerem o pościgu za mordercą, który bardzo szybko może się zlać z tysiącem innych tego typu filmów. Dobrze zrealizowany i częściowo nieźle zagrany, ale nie pasjonujący. Tak jak szybko się go ogląda, tak szybko można o nim zapomnieć. 

Polski dystrybutor wiedział jednak bardzo dobrze jak zagrać na emocjach widzów i przyciągnąć ich do kin sugestywnym tytułem, oddającym współczesne nastroje polityczne. Film o Rosji, zatytułowany System? To musiało sprzedać się znakomicie. Dużo lepiej niż prosta, zwyczajna „Ofiara 44”. Atmosferę odpowiednio podkręca sam fakt, że film zakazano w Rosji. Jeżeli dodamy do tego jeszcze kampanię reklamową opartą na krótkim filmiku puszczanym przed zwiastunem, w którym Agnieszka Grochowska zachęca widzów do obejrzenia Systemu, gdzie gra „małą, ale znaczącą rolę”, możemy być pewni, że sale kinowe zapełnią się bez problemu. Polska aktorka obok gwiazd światowego formatu? To koniecznie trzeba zobaczyć!


MOJA OCENA: 6/10

piątek, 17 kwietnia 2015

Drugi hotel Marigold przedpremierowo podczas Ladies Night!

Zbliżający się maj przywołuje na myśl długie podróże w nieznane. A gdyby tak w magiczny sposób przenieść się do egzotycznych Indii i wyruszyć w poszukiwaniu… miłości? Cinema City zaprasza 30 kwietnia wszystkie panie na kolejny z cyklu wieczór Ladies Night, podczas którego przedpremierowo zobaczą film Drugi Hotel Marigold.

Pełną kolorów, egzotycznych krajobrazów i mnóstwa dobrego humoru kontynuację filmu Hotel Marigold będzie można obejrzeć już 30 kwietnia w Cinema City! Podczas Ladies Night obecne panie wraz z głównymi bohaterami przeniosą się wprost do Indii by wziąć udział w jednej z największych zabaw w stylu bollywood. Podczas „zwiedzania” drugiego już Hotelu Marigold będzie można nie tylko odnaleźć wiarę w upragnioną miłość, ale również przekonać się, że nowe życie można zacząć właściwie w każdym wieku. W obsadzie sama plejada gwiazd, m.in. Judi Dench, Maggie Smith, Bill Nighy i Richard Gere.

Oprócz przedpremierowego pokazu filmu Drugi Hotel Marigold na wszystkie panie czeka moc niespodzianek! Podczas Ladies Night w Cinema City skorzystać będzie można z konsultacji w zakresie ciekawych i praktycznych tematów oraz wygrać atrakcyjne nagrody.

Cinema City zaprasza w tą niezwykle inspirującą i pozytywną podróż już 30 kwietnia! Ladies Night z przedpremierowym pokazem Drugi Hotel Marigold oraz specjalnymi atrakcjami odbędzie się w 17 kinach sieci w Polsce. Start o godzinie 19:30. W Krakowie pokaz odbęcie się w Cinema City Bonarka

Szczegóły na stronie www.cinema-city.pl

Samochody latają! - recenzja Szybkich i wściekłych 7

Do kin w całym kraju wjechała w ostatni piątek kolejna część samochodowej serii. Twórcy „Szybkich i wściekłych” postawili sobie tym razem poprzeczkę jeszcze wyżej, dlatego poziom adrenaliny wzrósł jeszcze mocniej. Wszystko co widzieliśmy w poprzednich sześciu częściach to przeżytek. Najnowsza część oferuje moc wrażeń, jakich dotąd nie zaznaliśmy.

Jeżeli ktoś jakimś cudem, przed wyjściem do kina nie spodziewał się z jakim filmem będzie miał do czynienia, to już pierwsze dziesięć minut wszystko mu wyjaśni. Olbrzymia rozwałka jaką urządza Deckerd Shaw (Jason Statham) w szpitalu, w którym przebywa jego brat, a potem w biurze detektywa Hobbsa (The Rock), to tylko przedsmak tego co będzie czekać na widzów przez kolejne dwie godziny. A będzie czekać wiele, skoro motywem przewodnim tej części stanie się zemsta Shawa na ekipie Dominica Torretto, za szkody, które wyrządzili jego bratu w poprzedniej części...

Pościg mściciela za znaną grupą kierowców, zawiedzie widzów przez malownicze zakątki świata: wylądują a to na Kaukazie, a to na pustynnym zakątku na Bliskim Wschodzie, a to odetchną chwilowo na malowniczych wyspach Ameryki Środkowej. Wszystkie te miejsca staną się areną wydarzeń zaginających wszystkie możliwe prawa fizyki, po to aby wprawić kinomanów w osłupienie, wbić w fotel i doprowadzić do wrzenia. Energetyczny montaż, bajkowe widoki, pulsująca muzyka i spaliny, które czuć z każdego ujęcia – to wszystko czeka na widzów w kinie. Jeżeli dodamy do tego jeszcze tabuny pięknych kobiet, grupę twardych przystojnych mężczyzn i mnóstwo kiczowatych oneliner'ów to możemy mieć pewność, że obcujemy właśnie z hitem tego lata i filmem, który rozbije bank pod względem dochodów ze sprzedaży biletów. Warunek jest jeden: aby dobrze bawić się na Szybkich i wściekłych 7, logiczne myślenie musimy zostawić w domu.

Wbrew pozorom film Jamesa Wana to jednak nie tylko świetnie zrealizowana, acz średnio wyszukana rozrywka. Opowieść o odważnej i szalonej grupie kierowców, którzy co rusz plątają się w jakieś spiski, to przede wszystkich fantastyczne kino kumpelskie, w którym liczy się przede wszystkim poczucie braterstwa, jedność i walczenie o siebie nawzajem. I to wszystko w filmie Wana mamy. Aktorzy świetnie czują się w swoim gronie, chemia między nimi widoczna jest na pierwszy rzut oka. Dlatego tym smutniejsze jest samo zakończenie, którym zarówno twórcy jak i sami aktorzy pożegnali się ze zmarłym tragicznie Paulem Walkerem. Ostatnie zdania, które padają z ich ust, to zdania ich samych, nie postaci. Ostatnie zdania to najlepszy dowód na braterstwo, przyjaźń i chemię jaka na planie była obecna. Te chwile, tą jedności i ten wzajemny szacunku warto zobaczyć na ekranie kinowym.


czwartek, 16 kwietnia 2015

Przedpremierowe pokazy Systemu już w ten weekend w Cinema City!

Cinema City zaprasza w najbliższy weekend na przedpremierowe pokazy ekranizacji głośnej trylogii, której pierwsza część zatytułowana jest System. Film opowiada historię niezłomnego żołnierza, wiernego swoim przekonaniom, który w stalinowskiej Rosji stanie przed nie lada wyzwaniem.. Będzie musiał rozwikłać zagadkę, która teoretycznie w tym systemie nie istnieje, a morderca zdaje się wiedzieć dużo więcej niż grupa poszukiwawcza!

Cinema City zaprasza do przeżycia mrocznej i wyjątkowej historii na specjalnych pokazach przedpremierowych filmu System już 18 i 19 kwietnia w wybranych kinach. Produkcja oparta jest na trylogii Toma Roba Smitha, która jest światowym bestsellerem przetłumaczonym aż na 36 języków. Opowiada historię oficera KGB, który w latach sowieckiej Rosji musi znaleźć mordercę… który nie istnieje. Produkcja Ridleya Scotta opowiada dokładnie tę samą historię, która opiera się na losach Leo Demidova walczącego z niejakim Czerwonym Rzeźnikiem (znanym też jako Andrei Chikatilo).

Główny bohater grany przez Toma Hardy’ego (Mad Max: Na drodze gniewu) będzie przedzierał się w swoim śledztwie przez najmroczniejsze zakamarki ZSRR, od skorumpowanych posterunków, przez nawiedzone szpitale psychiatryczne, nieuczciwych przełożonych, aż po blokujące go ramy utopijnego systemu komunistycznego. Ridley Scott zadbał o to, aby ekranizacja posiadała wspaniały klimat wielokrotnie nagradzanej książki. Na specjalnych pokazach przedpremierowych w Cinema City kinomaniacy zobaczą również wspaniałą plejadę gwiazd. Pojawią się m.in. Gary Oldman (Mroczny Rycerz), Noomi Rapace (Sherlock Holmes: Gra cieni) i Joel Kinnaman (Robocop). Cinema City zaprasza wszystkich widzów o mocnych nerwach, ale także fanów produkcji historycznych na niesamowitą podróż do mrocznej Rosji Stalina w wybranych kinach sieci!

Pokazy przedpremierowe filmu System odbędą się 18 i 19 kwietnia w wybranych kinach Cinema City:

· Kraków Bonarka, godz. 19:00

· Kraków Kazimierz, godz. 20:00

· Kraków Zakopianka, godz. 20:20



Premiera filmu System odbędzie się 24 kwietnia we wszystkich 31 kinach Cinema City.


Unordered List

comments powered by Disqus